Ciężarówki pilnie potrzebne
(2011-12-22)
Mimo niepewnej sytuacji w światowej gospodarce, rośnie popyt na usługi transportu drogowego, co ma przełożenie na sprzedaż samochodów ciężarowych. Taki wniosek narzuca się z rozmów z szefami sprzedaży dostawców ciężrówek na polski rynek. Ta paradoksalna sytuacja jest efektem kolejnego polskiego paradoksu gospodarczego, czyli zaskakująco dobrych wyników naszej ekonomii.
Produkcja przemysłowa zaskakująco dynamicznie rośnie – tylko w listopadzie o 8,7 proc. w stosunku do listopada 2010. Tania złotówka sprawia, że coraz więcej wytworzonych u nas produktów trafia za granicę. Eksport w pierwszych 10 miesiącach wzrósł o niemal 13 proc. Jest więc co i gdzie wozić. Popyt na usługi spedycyjne rośnie, a firmy kupują nowe pojazdy, aby go zaspokoić.
Ale do inwestycji we floty skłoniło je również wprowadzenie systemu e-myta (viaToll), który na początku lipca zastąpił archaiczne papierowe winiety. Od połowy roku wysokość opłaty za przejazd kilometra drogi publicznej uzależniona jest od normy emisji spalin, jaką spełnia pojazd. W przypadku leciwych ciągników siodłowych spełniających normę Euro 1 bądź 2 stawka wynosi od 42 do 53 groszy (zależnie od odcinka). Tymczasem dla pojazdów z normą Euro 5 jest ona o połowę niższa. Rachunek jest zatem prosty – jeżeli firma posiada 10 TIR-ów i każdy z nich w ciągu roku przejeżdża po płatnych odcinkach 50 tys. kilometrów, to dzięki inwestycji w pojazdy z normą Euro 5, zaoszczędzić może w skali roku ok. 120 tys. zł.




































