Truck & Business numer 8 (Styczeń-Luty 2008)
Ricö przeinwestowało
Firmy / Zarządzanie / Wszystko wskazuje na to, że właściciele firmy za dużo inwestowali – zbyt szybko chcieli zdobyć rynek, powiększając w ogromnym tempie flotę, której trzeba było zapewnić ładunki do transportu. Nie jest to łatwe w dobie rosnących cen paliw i kosztów pracy, a w Polsce tym bardziej - przy spadającym kursie euro. Zdesperowani właściciele obniżali stawki frachtowe, do tego stopnia, że wśród konkurencji ukuło się powiedzenie – „Rico wozi za friko”. Kogo to martwi, a kogo smuci? Konkurencja zaciera ręce, twierdząc, że wzrosną ceny frachtów, bo rynek nie będzie psuty tanimi ofertami. Kierowcy szybko znajda pracę, bo już otrzymują oferty od innych przewoźników. Dość młody, używany tabor szybko znajdzie nabywców, bo przez ostatnich kilka miesięcy trudno było o dostępne od ręki „kilkulatki” z drugiej ręki.
5 marca niemiecka firma spedycyjna RiCö Internationale Transporte und Logistik GmbH z Niemiec ogłosiła upadłość. Przedstawiciele zarządu przewoźnika działającego w Niemczech i Europie Wschodniej przyznają, że firma ma wielomilionowe zobowiązania, a długów nie jest w stanie ściągać w terminie. Jeden z menedżerów firmy - Björn Gröschner - powiedział specjalistycznemu portalowi Verkehrs Rundschau, że w ostatnich latach spółka zbyt szybko się rozrastała.
Artykuł dostępny jest odpłatnie.
Aby uzyskać dostęp do tego artykułu na 24 godziny,
wyślij SMS o treści EUROLOGISTICS na numer 7303 (3,66 zł z VAT).




































